Podobnie jak rok temu, jutro czeka, cóż, przynajmniej mnie, noc na swój sposób magiczna. Nie krzykliwa, kolorowa i sztuczna, jak 'popularne' Halloween.
Cóż, w samej wigilii wszystkich świętych, gdyż od tego właśnie pochodzi nazwa Halloween (All Hallows' Eve), nie ma raczej nic złego. To jak jest obchodzone, jako zabawa, takie pogańsko-chrześcijańsko-konsumpcyjne święto... cóż, także nie jest złe same w sobie. Problem w tym, że nic nam nie wnosi.
Jest puste i tandetne. Teoretycznie mniej kiczowate niż meksykańskie Día de los Muertos, Dzień Zmarłych.
Niemniej, owo meksykańskie święto jest kolorowe, kiczowate, lecz o wiele głębsze. Jest... prawdziwe. Jednocześnie duchowe jak i materialne. Po prostu ma duszę.
A czy nie tego brakuje wszelkim otaczającym nas tradycjom? Moi rodacy robią coś, ponieważ to tradycja. Bezrefleksyjnie, bezsensownie.
Puste, nic nie znaczące gesty.
Pokazanie się na mszy. Posprzątanie grobów. Takie dwa przykłady z brzegu.
Czy potrzeba ku temu święta? Czy jest to dla nich coś głębszego?
Ot, wygodna data, by czymś się zając. W pierwszym zaś przypadku, coś co wypada zrobić. No bo jakże tak inaczej?
"Będą gadać."
Wiecie zaś, do czego prowadzi rutynizacja rytuałów i tradycji, prawda? Do kultury plemiennej. Rytualistycznej właśnie. Z tym, że o ile plemiona szamanistyczne nie porzucają tutaj duchowości, głębokiego przekazu, dla nas jest to barbaryzacja.
Z pokolenia na pokolenie głupiejemy, pozbawiając ważne niegdyś czynności znaczenia.
Stają się pustymi rytuałami, które należy wykonać.
Bezrefleksyjnie.
Szaro.
Nie pozwólcie, by i Was to dotknęło. Bez kontekstu, bez znaczenia - nie pozwólcie, by coś co robicie lub mówicie było puste. Na dłuższą metę, będę to naszym upadkiem.
Nie teraz, nie za rok. Być może nie w tym stuleciu.
Powoli jednak utracimy to, co było ważne dla naszych przodków, zamykając się przed bożkiem niebieskiego ekranu. Pustej, tandetnej komercjalizacji.
Proszę szczerze i głęboko - dajcie z siebie wsyzstko, by do tego nie dopuścić, chociażby w swoim otoczeniu :).
M.
poniedziałek, 31 października 2011
sobota, 22 października 2011
Skrzypce w roli głównej
Wersja swojska, Michał Jelonek.
Wersja angielska, Ed Alleyne-Johnson
Odmienne style. Inna ekspresja. Różne emocje.
Jeden wspólny mianownik, genialne skrzypce.
To jeden z tych wpisów, które nie potrzebują wielu słów.
Miłego imprezowania ;)
M.
/facepalm
No, jakże mogłem zapomnieć o:
Wersja angielska, Ed Alleyne-Johnson
Odmienne style. Inna ekspresja. Różne emocje.
Jeden wspólny mianownik, genialne skrzypce.
To jeden z tych wpisów, które nie potrzebują wielu słów.
Miłego imprezowania ;)
M.
/facepalm
No, jakże mogłem zapomnieć o:
czwartek, 20 października 2011
Umarł gnój, niech żyje... ?
No i mamy klops. To znaczy, nie my, ale Libijczycy.
Ich niegdysiejszy bohater, reformator i prawdziwy, czego by tu nie mówić, charakter wodzowski został w końcu zabity za to, że nadużył władzy.
Nie dziwię się, to do czego doprowadził w Wielkiej Arabskiej Libijskiej Dżamahirijji Ludowo-Socjalistycznej wołało o pomstę do nieba.
Owej pomsty zaś doczekało się właśnie dzisiaj.
Cóż, historia zatoczyła koło. Pułkownik Gaddafi obalił króla Irdisa I, by następnie samemu stać się znienawidzonym przez rodaków.
Czy wybielą go kiedyś tak, jak np. u nas marszałka Piłsudskiego?
Cóż, mam nadzieję, że nie. Piłsudski chociaż oddał po swoich przewrotach władzę. Fakt, miał ogromne wpływy na ówczesne rządy, lecz była to diametralnie inna sytuacja.
Czego więc możemy spodziewać się po Libii, która to będzie wyłaniała się teraz na naszych oczach, odrodzona, jak Feniks z popiołów?
Niestety, absolutnie wszystkiego. Osobiście obawiam się powrotu rządów opartych na prawie religijnym, na Koranie. Dlaczego? Wszak to piękna księga.
Niestety ludzie, którzy opierają na niej prawo, są zbyt słabi i wybiórczy.
Ślepi i ograniczeni.
Mogę się założyć o butelkę dobrego trunku, że tak czy inaczej, ucierpią kobiety. Wątpię, aby miały tyle wolności osobistej, co za 'złotego wieku Gaddafiego'. Oczywiście, mówię o tych oficjalnych prawach. Nieoficjalnie wiadomo, że były nawet i wtedy traktowane jako rzeczy.
Jak to wszystko będzie? Czas na powie.
Póki co zaś, zobaczmy jaka też koalicja powstanie u nas. Im stabilniejsza i mniej inwazyjna, tym lepiej. Im mniej debili z sejmu w naszym życiu codziennym, tym prościej i przyjemniej będzie nam się żyło.
M.
Ich niegdysiejszy bohater, reformator i prawdziwy, czego by tu nie mówić, charakter wodzowski został w końcu zabity za to, że nadużył władzy.
Nie dziwię się, to do czego doprowadził w Wielkiej Arabskiej Libijskiej Dżamahirijji Ludowo-Socjalistycznej wołało o pomstę do nieba.
Owej pomsty zaś doczekało się właśnie dzisiaj.
Cóż, historia zatoczyła koło. Pułkownik Gaddafi obalił króla Irdisa I, by następnie samemu stać się znienawidzonym przez rodaków.
Czy wybielą go kiedyś tak, jak np. u nas marszałka Piłsudskiego?
Cóż, mam nadzieję, że nie. Piłsudski chociaż oddał po swoich przewrotach władzę. Fakt, miał ogromne wpływy na ówczesne rządy, lecz była to diametralnie inna sytuacja.
Czego więc możemy spodziewać się po Libii, która to będzie wyłaniała się teraz na naszych oczach, odrodzona, jak Feniks z popiołów?
Niestety, absolutnie wszystkiego. Osobiście obawiam się powrotu rządów opartych na prawie religijnym, na Koranie. Dlaczego? Wszak to piękna księga.
Niestety ludzie, którzy opierają na niej prawo, są zbyt słabi i wybiórczy.
Ślepi i ograniczeni.
Mogę się założyć o butelkę dobrego trunku, że tak czy inaczej, ucierpią kobiety. Wątpię, aby miały tyle wolności osobistej, co za 'złotego wieku Gaddafiego'. Oczywiście, mówię o tych oficjalnych prawach. Nieoficjalnie wiadomo, że były nawet i wtedy traktowane jako rzeczy.
Jak to wszystko będzie? Czas na powie.
Póki co zaś, zobaczmy jaka też koalicja powstanie u nas. Im stabilniejsza i mniej inwazyjna, tym lepiej. Im mniej debili z sejmu w naszym życiu codziennym, tym prościej i przyjemniej będzie nam się żyło.
M.
Jesienne rozmyślania
Myślę o jesieni, liściach złotych i krwawych
o siąpiącym deszczu, o zapachu kawy.
Ciepłych bromieniach słońca rozjaśniających liście
przykre wspomnienia pogrążając mgliście.
Lecz nade mną niebo przykryte całunem
wypraną z barw szarością, więdnącym rozumem.
Gdzieś w powietrzu woń dymu, gdzieś tam szczeka pies
tutaj kwiaty zwiędłe, tam tupie cicho jeż.
Zieleń odchodzi już do barw lamusa,
witam się zaś powoli z tęczą rozlaną
wyciekającą do kałuży z garbusa.
Jesień, przesławszy uśmiech, ciepły pocałunek,
teraz żegna się nieśpiesznie
witając z szarym tłumem.
Stuleni w wiatach, stłoczeni w autobusie,
zwracają uwagę na to co sztuczne, głośne
ale kolorowe.
I tak właśnie wstaję i sam z siebie szydzę,
zamiast czerpać z października radość,
już swe jesienne demony widzę.
M.
o siąpiącym deszczu, o zapachu kawy.
Ciepłych bromieniach słońca rozjaśniających liście
przykre wspomnienia pogrążając mgliście.
Lecz nade mną niebo przykryte całunem
wypraną z barw szarością, więdnącym rozumem.
Gdzieś w powietrzu woń dymu, gdzieś tam szczeka pies
tutaj kwiaty zwiędłe, tam tupie cicho jeż.
Zieleń odchodzi już do barw lamusa,
witam się zaś powoli z tęczą rozlaną
wyciekającą do kałuży z garbusa.
Jesień, przesławszy uśmiech, ciepły pocałunek,
teraz żegna się nieśpiesznie
witając z szarym tłumem.
Stuleni w wiatach, stłoczeni w autobusie,
zwracają uwagę na to co sztuczne, głośne
ale kolorowe.
I tak właśnie wstaję i sam z siebie szydzę,
zamiast czerpać z października radość,
już swe jesienne demony widzę.
M.
niedziela, 16 października 2011
Absolutne &^&*^
http://www.youtube.com/watch?v=WEHhJ1tX9TY
Nie znajduję innych słów.
To, co zostało tutaj &^*%^%^%^& jest absolutnym &^A&*S^*&^AS.
Przez całe swoje życie widziałem, słyszałem i odczuwałem wiele żenująco słabych rzeczy. To przebija wszystko. Postaram się, aby o tej porażce usłyszało więcej osób.
(czuję się) Bardzo zgwałcony przez ucho...
M.
Nie znajduję innych słów.
To, co zostało tutaj &^*%^%^%^& jest absolutnym &^A&*S^*&^AS.
Przez całe swoje życie widziałem, słyszałem i odczuwałem wiele żenująco słabych rzeczy. To przebija wszystko. Postaram się, aby o tej porażce usłyszało więcej osób.
(czuję się) Bardzo zgwałcony przez ucho...
M.
sobota, 15 października 2011
Impresja
Z ust ulatuje mgiełka. Wiem, to tylko para wodna, to tylko mój oddech, taki jak zawsze. Jest w końcu zimno, wracam nocą, ciemną i ciepłą, przytulną pomarańczowym światłem latarni.
A jednak oddech to nasze życie. Z każdym oddanym, jest go w nas coraz mniej. Coraz więcej zaś za nami. Oddech to także dusza, cóż, przynajmniej według niektórych wierzeń.
Idę, drogę znam na pamięć, przeszedłbym ją z zamkniętymi oczami. A więc przede mną, przed oczyma mej duszy wszystko to, co byłe przede mną, co tkwi we mnie, co nei opuszcza moich myśli.
Przez tę krótką chwilę gdy jestem zawieszony między ciepłem ubrania a chłodem powietrza, między ciemnością a światłem, apatyczną myślą, a żwawym krokiem, żyję tak mocno jak tylko mogę, a jednocześnie tkwię w przeszłości.
No, ale ak w sumie, co jest prawdą? Nie odróżnimy przecież tego co dociera do naszego mózgu od tego, co nasz mózg sobie wymyślił.
No cóż, dla mnie jutro nadchodzi już dziś...
Obrazy, dźwięki, marzenia, pragnienia, wspomnienia, jeden ciąg składający się na moje życie. Z jednym zaledwie celem, wstać rano.
I uśmiechnąć się. Czy będzie padało, czy też zaświeci słońce.
Zimno, czy ciepło, nie ważne.
Dobran... dzieńdobry ;)
M.
A jednak oddech to nasze życie. Z każdym oddanym, jest go w nas coraz mniej. Coraz więcej zaś za nami. Oddech to także dusza, cóż, przynajmniej według niektórych wierzeń.
Idę, drogę znam na pamięć, przeszedłbym ją z zamkniętymi oczami. A więc przede mną, przed oczyma mej duszy wszystko to, co byłe przede mną, co tkwi we mnie, co nei opuszcza moich myśli.
Przez tę krótką chwilę gdy jestem zawieszony między ciepłem ubrania a chłodem powietrza, między ciemnością a światłem, apatyczną myślą, a żwawym krokiem, żyję tak mocno jak tylko mogę, a jednocześnie tkwię w przeszłości.
No, ale ak w sumie, co jest prawdą? Nie odróżnimy przecież tego co dociera do naszego mózgu od tego, co nasz mózg sobie wymyślił.
No cóż, dla mnie jutro nadchodzi już dziś...
Obrazy, dźwięki, marzenia, pragnienia, wspomnienia, jeden ciąg składający się na moje życie. Z jednym zaledwie celem, wstać rano.
I uśmiechnąć się. Czy będzie padało, czy też zaświeci słońce.
Zimno, czy ciepło, nie ważne.
Dobran... dzieńdobry ;)
M.
piątek, 14 października 2011
... bo dobre trzeba promować!
No i, proszę państwa, udało mi się, znowu z opóźnieniem 'odkryć' (czytaj: trafiłem w necie) kapitalną polską Artystkę.
Karolinę Cichą -> http://www.myspace.com/karolinacicha
Jak by tu powiedzieć. Co by tu powiedzieć?
Właściwie, to to co powinno się wiedzieć, znajduje się na powyższej stronie.
Poniżej zaś, to co mnie osobiście poruszyło.
A składa się na to niesamowity głos, oryginalna (i kapitalna) aranżacja, świeżość, naturalność i wszechstronność.
Pani doktor nauk humanistycznych, Karolina Cicha, jest w stanie wykrzesać z tekstu, ze słowa, mojej osobistej cichej (mrug mrug) miłości, wszystko to co w nim tkwi, dodać jeszcze trochę i rozwinąć. Znaczeniowo, muzycznie, przebierając palcami zarówno po klawiszach akordeonu, jak i duszy.
A także innych instrumentów, jak na multiinstrumentalistkę przystało.
W dodatku komponuje i śpiewa.
Drogie feministki, TAKA kobieta nawet nie musi potrafić gotować :). Czystej próby talent muzyczny zwalnia ją z tego obowiązku ;).
Przekonajcie się sami - oto jej interpretacja Gajcego, z płyty-składanki-konceptu 'Gajcy'.
A oto coś z płyty z wierszami Różewicza:
No i ma przeurocze kiełki. No po prostu, rozczulające ^_^.
Więc jak tu nie kupić płyty 'Do ludożerców'? A jej koncertowa już w drodze.
Rzadko kiedy muzyka wywiera na mnie aż tak silne wrażenie.
Czy wywrze i na Was? Nie mam pojęcia, jednak gorąco polecam przyjrzenie się bliżej 'co jest grane'.
Zaklinam Was ;).
M.
Karolinę Cichą -> http://www.myspace.com/karolinacicha
Jak by tu powiedzieć. Co by tu powiedzieć?
Właściwie, to to co powinno się wiedzieć, znajduje się na powyższej stronie.
Poniżej zaś, to co mnie osobiście poruszyło.
A składa się na to niesamowity głos, oryginalna (i kapitalna) aranżacja, świeżość, naturalność i wszechstronność.
Pani doktor nauk humanistycznych, Karolina Cicha, jest w stanie wykrzesać z tekstu, ze słowa, mojej osobistej cichej (mrug mrug) miłości, wszystko to co w nim tkwi, dodać jeszcze trochę i rozwinąć. Znaczeniowo, muzycznie, przebierając palcami zarówno po klawiszach akordeonu, jak i duszy.
A także innych instrumentów, jak na multiinstrumentalistkę przystało.
W dodatku komponuje i śpiewa.
Drogie feministki, TAKA kobieta nawet nie musi potrafić gotować :). Czystej próby talent muzyczny zwalnia ją z tego obowiązku ;).
Przekonajcie się sami - oto jej interpretacja Gajcego, z płyty-składanki-konceptu 'Gajcy'.
A oto coś z płyty z wierszami Różewicza:
No i ma przeurocze kiełki. No po prostu, rozczulające ^_^.
Więc jak tu nie kupić płyty 'Do ludożerców'? A jej koncertowa już w drodze.
Rzadko kiedy muzyka wywiera na mnie aż tak silne wrażenie.
Czy wywrze i na Was? Nie mam pojęcia, jednak gorąco polecam przyjrzenie się bliżej 'co jest grane'.
Zaklinam Was ;).
M.
Subskrybuj:
Posty (Atom)